Klimaty: siano, bimber i harmoszka

Michał Sitarek
Coraz więcej bydgoszczan chce poznać tajemnice poniemieckiej linii do produkcji nitrogliceryny (NGL). Jednak unikatowy obiekt nadal jest zamknięty dla turystów.

Coraz więcej bydgoszczan chce poznać tajemnice poniemieckiej linii do produkcji nitrogliceryny (NGL). Jednak unikatowy obiekt nadal jest zamknięty dla turystów.

<!** Image 2 align=right alt="Image 43793" sub="Coraz więcej osób interesuje się historią NGL. Wczoraj odwiedzili ją studenci Wyższej Szkoły Gospodarki">Wczoraj stary kompleks zbrojeniowy odwiedzili studenci studiów magisterskich Master na Uniwersytecie Le Mirail w Tuluzie, prowadzonych w Wyższej Szkole Gospodarki. To pierwsza tak duża grupa, która zobaczyła, jak może funkcjonować turystyczna trasa.

Tajny obiekt

- NGL to fabryka nitrogliceryny - mówi doktorant wydziału historii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, Robert Grochowski. - Budowa ruszyła po zajęciu Bydgoszczy przez Niemców. Pracowała do stycznia 1945 roku. Składa się z dwóch równoległych linii produkcyjnych. Żelbetonowe bunkry są połączone siecią podziemnych korytarzy. Zakład nie ucierpiał w czasie wojny. Jednak całą infrastrukturę zdewastowali Rosjanie. Po sobie pozostawili tylko rysunki w magazynach, gdzie stacjonowali. Opuścili to miejsce dopiero po kilku miesiącach. Później obiekt wykorzystywało wojsko. Do lat 90. był tajny. Dopiero od kilku lat możemy poznawać historię tego miejsca. Chciałbym, aby powstała tu oryginalna trasa turystyczna - wyjaśnia naukowiec. Składałoby się na nią kilka bunkrów. Jeden obiekt zaadaptowany zostałby na muzeum.

Zapach, odgłosy i mundury

- Kllimat tworzyłyby niemieckie komunikaty, zapach pary, odgłosy pracujących maszyn i przewodnicy ubrani w niemieckie i radzieckie mundury. W magazynach, gdzie zakwaterowano czerwonoarmistów, umieścilibyśmy siano, bimber i harmoszkę. Przygotowanie pierwszego etapu trasy kosztowałoby około 250 tysięcy złotych - dodaje Robert Grochowski.

<!** reklama left>Chociaż to nie są duże pieniędze, szanse na szybkie ożywienie żelbetonowych korytarzy są niewielkie. W tym roku możliwe jest jedynie opracowanie dokumentacji projektowej z funduszy konserwatora zabytków i wydziału sportu i turystyki.

- Sukcesem jest już przejęcie, kilka miesięcy temu, tych terenów przez miasto - studzi zapał specjalista do spraw turystyki w ratuszu, Barbara Kubiak. - Podoba mi się pomysł ożywienia tego miejsca, ale na razie nie ma na to pieniędzy. Na spotkaniu z prezydentem będę go jednak dalej przekonywać, że warto tu zainwestować. Zainteresowanie NGL wciąż rośnie - dodaje ekspertka.

Podobnego zdania są studenci. - Wielu mieszkańców nawet nie wie, że mamy taką atrakcję. Mam nadzieję, że miasto zrobi krok naprzód i wykorzysta te tereny do swojej promocji - mówi Robert Ścisłowski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie