Kino sześćdziesiątek

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Współczesne kino najwięcej ma do zaoferowania widzom młodym i jeszcze młodym. Trudno się temu dziwić, bo po czterdziestce wielu z nas mija ochota na wieczorne wypady w miasto. Wielu nie znaczy wszystkim i ta mniejszość cierpi, jako że wybór w dziesięciosalowym multipleksie często bywa pozorny: na ekranach królują produkcje skrojone na podobną miarę.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/reszka_jaroslaw.jpg" >Współczesne kino najwięcej ma do zaoferowania widzom młodym i jeszcze młodym. Trudno się temu dziwić, bo po czterdziestce wielu z nas mija ochota na wieczorne wypady w miasto. Wielu nie znaczy wszystkim i ta mniejszość cierpi, jako że wybór w dziesięciosalowym multipleksie często bywa pozorny: na ekranach królują produkcje skrojone na podobną miarę.

Kino dla dojrzałych należy zatem pielęgnować niczym chronione rośliny. Nawet jeśli nie jest zbyt odkrywcze. A do dzieł o takiej właśnie charakterystyce zaliczyłbym „To skomplikowane” - romantyczną komedię, napisaną pod wielką (choć niekoniecznie właśnie tutaj) Meryl Streep i niezłego (także tutaj) Aleca Baldwina. Grają oni parę, którą można by nazwać starym dobrym małżeństwem, gdyby nie fakt, że małżeństwem być przestali dziesięć lat temu, po blisko dwudziestoletnim pożyciu i powołaniu na świat trójki dzieci. Jake, takie imię nosi bohater grany przez Baldwina, związał się z młodszą kobietą i teraz z poświęceniem usiłuje brać udział w wychowaniu pasierba z piekła rodem, choć w wieku przedszkolnym. Jane (to rola Streep) długo nie mogła się pozbierać po zdradzie męża, a i obecnie mniej lub bardziej przypadkowe z nim spotkania bywają dla niej ciężkim przeżyciem. Do czasu. „To skomplikowane” jest opowieścią z gatunku stara miłość nie rdzewieje. Oczywiście, musi w niej stać się zadość sprawiedliwości ludowej - stara żona bierze górę nad młodszą, a wiarołomny mąż odpokutuje za krzywdy, które wyrządził.

<!** reklama>Hop, hop, trochę się zagalopowałem. Czytelnik gotów pomyśleć, że film ten to jakiś ciężki moralitet. Nic z tych rzeczy. Witalność, radość życia odnaleźć można także w ramionach byłego męża, nawet jeśli kiedyś zawiódł i skrzywdził. Jest to na ekranie wybornie pokazane, jako że reżyserka, Nancy Meyers, notabene specjalistka od romantycznych komedii (w dorobku m.in. genialne „Lepiej późno niż później”) i Meryl Streep najwyraźniej nadają na tej samej fali - obie zresztą przyszły na świat w tym samym roku 1949. Pasuje do nich jak ulał Steve Martin, produkujący się w roli rywala Jake’a do względów Jane. Baldwin zaś pasuje jakby nieco mniej, może dlatego, że przyszedł na świat dziewięć lat później. Mniejsza o wiek, liczy się uczucie oraz, a może przede wszystkim, zabawa. Tej zaś, zupełnie przyzwoitej próby, widzowie znajdą tu pod dostatkiem. A uwaga ta odnosi się nie tylko do pań z klubu sześćdziesiątek. W filmie znajdziemy też polonicum o apetycznym kształcie „ciacha”. John Krasinski, grający lojalnego kandydata na zięcia Jane, to syn emigrantów z Polski. Ten trzydziestolatek wystąpił już w Ameryce w paru znanych tytułach na małym i dużym ekranie i recenzenci wróżą mu olśniewającą karierę.

Nasza ocena 3/3

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie