Joe Gillis w „Bulwarze Zachodzącego Słońca”? Rola jak marzenie, do którego trzeba dojrzeć [rozmowa]

Justyna Tota
Justyna Tota
Tomasz Bacajewski i Karol Drozd jako Joe Gillis w bydgoskiej produkcji musicalu Andrew Lloyda Webbera „Bulwar Zachodzącego Słońca” na scenie Opery Nova
Tomasz Bacajewski i Karol Drozd jako Joe Gillis w bydgoskiej produkcji musicalu Andrew Lloyda Webbera „Bulwar Zachodzącego Słońca” na scenie Opery Nova kolaż/ materiały Opery Nova w Bydgoszczy
Udostępnij:
Po wrześniowej premierze i znakomitych recenzjach na scenę Opery Nova powraca „Bulwar Zachodzącego Słońca” Andrew Lloyda Webbera. Podejrzeć świat wielkiego Hollywoodu będzie można od 28 stycznia do 6 lutego. O największej bydgoskiej produkcji rozmawiamy z czołowymi polskimi aktorami musicalowymi: Tomaszem Bacajewskim i Karolem Drozdem, którzy kreują główną rolę męską - Joe Gillisa.

Zobacz wideo: Budowa nowego kampusu Akademii Muzycznej może się rozpocząć

Przyjęło się, że zagranie Hamleta to marzenie aktora teatralnego, a dla aktora musicalowego - czy jest taka rola?

Tomasz Bacajewski: Aktor to człowiek, który przez całe życie się uczy, podejmuje wyzwania i przekracza swoje granice, i nie ma dla nas znaczenia, czy jest to scena dramatyczna, czy muzyczna. Każda rola jest dla mnie spełnieniem mojego życiowego marzenia, bo obcowanie na scenie nim jest.

Karol Drozd: A ja mógłbym wskazać taką rolę, którą chciałbym zagrać, póki jestem młody. To autentyczna postać Franka Abagnale’a - najmłodszego w historii fałszerza, poszukiwanego przez FBI. Jego historia zainspirowała najpierw do powstania filmu „Złap mnie, jeśli potrafisz” (Catch Me If You Can) Stevena Spielberga, u którego wystąpił Leonardo DiCaprio, a następnie do głośnego musicalu na Broadwayu. Zgadzam się natomiast z Tomaszem, że za każdym razem jako aktorzy rozwijamy się, spełniając swoje sceniczne marzenia. Gram w różnych musicalach, w których każda rola jest inna. W każdym tytule można odkrywać nowego siebie i spełniać swoje nowe cele.

Nasza recenzja

Czy musical „Bulwar Zachodzącego Słońca” był kiedyś w sferze Panów aktorskich ambicji?

Tomasz Bacajewski: Tak, ale najciekawsze jest to, że marzyłem o niej, kiedy nie byłem na nią kompletnie gotowy.

Gdy człowiek jest młody, wydaje mu się, że każda rola jest dla niego idealna. Jednak są takie postaci, do zagrania których nie wystarczy młodzieńczy zapał i pewnego rodzaju nonszalancja. Teraz to wiem, ale potrzebowałem na to trochę czasu.

Karol Drozd: „Bulwar…” to klasyka, a Andrew Lloyd Webber to kompozytor, który stworzył największe tytuły musicalowe na świecie. Zagranie w jakimkolwiek z nich jest ogromnym doświadczeniem.

Joe, w którego się wcielam razem z Tomaszem, nie jest postacią łatwą aktorsko, ale spotykamy się z miłym odzewem także osób ze scen dramatycznych, że jest to dobrze zagrany spektakl i dobrze wykreowana przez nas rola. Myślę więc, że podołaliśmy wyzwaniu.

Gdy Opera Nova w Bydgoszczy ogłosiła, że podejmuje się produkcji musicalu „Sunset Boulevard" i poszukuje solistów, to Panowie od razu widzieliście się w głównej roli męskiej?
Tomasz Bacajewski: Nie. Wiem, że na to składa się sporo czynników, nie tylko fizyczność, ale energia danego dnia, rozpiętość partii wokalnej, to jaką koncepcję obierają realizatorzy itd. Z doświadczenia wiem, że kiedy podchodzę do castingu na luzie (o ile to możliwe), to wyniki są pozytywne.

Karol Drozd: Ja przyjmuję zasadę, że gdy tylko pojawia się możliwość zagrania roli na mój wiek i moje możliwości, nie waham się i idę na castingi, które - co tu kryć - są jak loteria. Byłem jednak pewny, że chcę zagrać postać Joe i udało się.

Joe Gillis - czego ta kreacja od Panów wymaga, co jest wyzwaniem w tej roli? Jeśli chodzi o cechy osobowości, czy któryś z Panów dostrzega jakiś wspólny mianowniki z Joe? A może jesteście diametralnie różni?

Karol Drozd: Wyzwaniem przy tej produkcji było w ogóle przeniesienie świata Hollywoodu do Polski, do Opery Nova. Amerykański styl bycia to przede wszystkim charakterystyczny luz, który trzeba było pokazać na scenie.

Joe jest gościem pewnym siebie, jednak zderza się ze ścianą, popada w długi... Czy są cechy, które łączą mnie z Joe? Na pewno poczucie humoru i wspomniany już luz.

Tomasz Bacajewski: Gillis nie jest w moich oczach postacią pozytywną, jednak - o zgrozo - denotuje na wskroś nasze człowieczeństwo. Walka sumienia z behawioryzmem - tak chyba najkrócej można opisać Joe. Reasumując, wszystkie cechy naszego scenarzysty są mi znane, ale jako Tomek Bacajewski ich nie pochwalam.

Największym wyzwaniem była dla mnie warstwa muzyczna. To zdecydowanie najtrudniejszy musical, jaki było mi dane zaśpiewać, wymagający olbrzymiej dyscypliny rytmicznej i skupienia na scenie.

Jesteście Panowie rozchwytywanymi aktorami musicalowymi, dlatego jestem ciekawa, jak oceniacie bydgoską produkcję w porównaniu ze swymi doświadczeniami z innych scen. Musical to zupełnie inny świat niż większość spektakli granych w repertuarze Opery Nova, a jednak jej „Bulwar…” w rankingach został dostrzeżony i wyróżniony.
Tomasz Bacajewski: Bardzo dziękuję, jednak pragnę podkreślić, że mam jeszcze kilka wolnych terminów (śmiech).

Proszę pamiętać, że miejsce tworzą ludzie. W Bydgoszczy są oni fantastyczni i profesjonalni. Do tego, jeśli dyrektor takiej placówki posiada znakomite zaplecze w zespole etatowym, równie dobre warunki techniczne sceny i wie, w kogo „zainwestować”, a mówię tu o realizatorach, to nic dziwnego, że nasz „Bulwar” został zauważony. Mówię NASZ z rozmysłem, gdyż czuję się częścią tego miejsca.

Karol Drozd: To druga tak duża, jeśli nie największa produkcja musicalowa, w której biorę udział. Chór, balet, rozbudowana orkiestra… To nieprawdopodobne, ile osób pracuje w spektaklach Opery Nova! Co ciekawe, w „Bulwarze…” liczebnie stanowimy „tylko” połowę tego, co w obsadzie koncertów sylwestrowo-noworocznych, w których miałem ostatnio okazję też być solistą.

Wielkie ukłony dla realizatorów „Bulwaru…”, którzy pomogli stworzyć ten „wielki” świat Hollywoodu, przenosząc go na deski sceny. W Operze Nova są także wspaniali muzycy. Wszystko działa tu jak w szwajcarskim zegarku! Produkcja jest zatem na najwyższym poziomie. Trzeba głośno o tym mówić: bydgoska inscenizacja „Sunset Boulevard” to jeden z najlepszych musicali w Polsce.

A jakie wrażenie na Panach zrobiła bydgoska publiczność?
Tomasz Bacajewski: Zazwyczaj na widowni jest ciemno (śmiech). Nasz musical nie jest farsą ani koncertem, gdzie aktor czy wokalista oczekuje aplauzu lub innych spontanicznych reakcji. Mogę tylko powiedzieć, że sądząc po reakcjach publiczności podczas ukłonów, spektakl się podoba. Cieszy to tym bardziej, iż publiczność „operowa” jest bardzo wymagająca.

Karol Drozd: Podobają mi się miejsca, które mają wyrobioną lokalną publiczność. Tak też jest w Bydgoszczy. Byliśmy w szoku, kiedy podczas prób po pandemicznej przerwie dowiedzieliśmy się, że bydgoska publiczność wykupiła wszystkie bilety, gdy tylko pojawiła się informacja o terminie premiery oraz kolejnych pokazach musicalu. To samo jest podczas spektakli - widzowie są autentycznie zainteresowani i przeżywają to, co dzieje się na scenie - artyści to czują. Myślę, że bydgoska widownia i Opera Nova jako instytucja są jednymi z najlepszych, dla których miałem okazję do tej pory pracować.

Panów plany na najbliższą przyszłość? Może jest szansa, że zobaczymy Was w kolejnych nowych kreacjach w Bydgoszczy lub Kujawsko-Pomorskiem?
Tomasz Bacajewski: To pytanie raczej do naszych przyszłych pracodawców. Jeśli chodzi o mnie, bardzo chętnie wracam i będę wracał do Bydgoszczy.

Karol Drozd: O nowych projektach nie mogę jeszcze mówić oficjalnie. Ale razem z Tomaszem gramy główną rolę w musicalu „Crazy for You” Opery na Zamku w Szczecinie. To spektakl na poprawę humoru, a Szczecin jest niespełna cztery godziny drogi, dlatego jeśli tylko ktoś z bydgoskich widzów miałby ochotę nas zobaczyć, serdecznie zapraszamy.

********************************
Bilety na spektakle musicalu „Bulwar Zachodzącego Słońca” (28.01.-06.02.2022) nabyć można w kasie Opery Nova w Bydgoszczy oraz online na www.opera.bydgoszcz.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Joe Gillis w „Bulwarze Zachodzącego Słońca”? Rola jak marzenie, do którego trzeba dojrzeć [rozmowa] - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie