"Company" znaczy bogactwo

Materiał informacyjny "Company"
fot. Grzegorz Bargieł
Udostępnij:
Basen Artystyczny, scena Warszawskie Opery Kameralnej, za sprawą premiery "Company" wypełniony został... morzem. Morzem dźwięków, szalonych choreografii, popisowych kostiumów i przede wszystkim wielką falą energii, bez której musical nie ma racji bytu. W tym szaleństwie jest metoda.

Mający prapremierę ponad półwieku temu spektakl o samotności i szukaniu szczęścia w miłości nie chce tracić na aktualności. Choć dziś, w dobie rozwodów, bardziej pasuje określenie, że to spektakl o szukaniu szczęścia nie tyle w miłości, co w samotności właśnie…

Reżyser Michał Znaniecki i zaangażowani wspaniali twórcy fundują nam festiwal kolorów, dźwięków i emocji. Kierownictwo muzyczne Tomasza Szymusia to gwarant pełnego profesjonalizmu. Janusz Kruciński w roli głównej niezwykle błyskotliwie przeprowadza nas przez dylematy siwiejącego kawalera, który obserwując związkowe perypetie i kłopoty swoich przyjaciół, skutecznie dystansuje się do instytucji małżeństwa. Znakomicie w tak rozrywkowym repertuarze wypadły Anna Sroka-Chryń (Susan), Anastazja Simińska (Amy) i Aleksandra Borkiewicz (April). Joanne w postaci Alicji Węgorzewskiej zyskuje na charyzmie.

Można rozważać, czy bogactwo obrazów i dźwięków tworzy atmosferę drażniącego chaosu, czy raczej świadomie wyreżyserowanego radosnego harmidru, w którym perypetie bohaterów bierzemy w ciemno, oddając się szalonej atmosferze małżeńskich włoskich kłótni, niewinnych podrywów, kobiecych fochów i seksualnego napięcia. Zegar biologiczny Bobby`ego tyka, orkiestra nie zwalnia tempa, zabawa trwa. W scenografii Luigi Scoglio jest przestrzeń na wszystko, czego życzył sobie Stephen Sondheim i George Furth. Ewa Minge w charakterze autorki kostiumów nadaje nie tylko celebryckiego sznytu całemu wydarzeniu, ale też pazura tej realizacji.

I tak oto „Company” wystawiony został w Polsce po raz pierwszy. Umieszczenie tego tytułu w repertuarze Warszawskiej Opery Kameralnej było mocnym sygnałem, że scena ta poszerza znacznie swoją ofertę. I jest wyrazem odwagi, bo musical to ryzykowna forma. Ale kto nie ryzykuje, ten nie ma.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: "Company" znaczy bogactwo - Polska Times

Więcej informacji na stronie głównej Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie