Arktyka w różowych okularach

Jan Oleksy
Wielki sukces odniosła pierwsza polska kobieca zimowa wyprawa na najwyższą górę Spitsbergenu - Newtontoppen. Szczyt zdobyły m.in. Agnieszka Siejka z Torunia i Ewa Grewling z Kcyni.

Mieszkanki naszego regionu wraz z Katarzyną Siekierzyńską z Poznania dotarły tam po siedemnastu dniach marszu. - Nie przypuszczałyśmy, że mogą być aż tak trudne warunki. Nie chodzi tu tylko o mróz, bo i w Polsce temperatura spada poniżej -30 stopni, ale o wiatr i ostrą zadymkę - mówi Agnieszka Siejka. Trasa, jaką pokonały Polki, prowadziła z największej na wyspie miejscowości Longyearbyen przez zamarznięty Sassenfiord do doliny Gipsdalen i dalej na szczyt Newtontoppen.

Droga impreza

Po podjęciu decyzji o wyjeździe pojawiły się obawy. Nie były to wczasy all inclusive. Problemem okazały się też pieniądze. - To bardzo droga impreza. Wzięłam kredyt. Spłacam go do tej pory, ale odbieram też odsetki w postaci nowych przyjaźni i nowych horyzontów, które się przede mną otworzyły - wyjaśnia Agnieszka. Najtrudniejsze wcale nie było to, co przeżyły na Spitsbergenie, tylko przygotowania, które trwały cały rok, a sama wyprawa niecały miesiąc. Musiały zebrać wiele praktycznych informacji o obcym miejscu, które dotychczas znały jedynie z opowieści czy książek Marka Kamińskiego.

Noc na balkonie

Uczestniczki wyprawy nawiązały kontakt z polarnikami, zdobywały informacje o warunkach, sprzęcie, jedzeniu. Musiały też się wzajemnie poznać. - Trzy kobiety, każda z silnym, władczym charakterem. Musiałyśmy sprawdzić, do czego jesteśmy zdolne i czy możemy, na siebie liczyć. Znałyśmy się jedynie z klubu górskiego „Halny” - opowiada uczestniczka wyprawy. - Docierałyśmy się w Tatrach, organizowałyśmy wspólne treningi siłowe, ciągnęłyśmy za sobą opony, niczym sanie. Musiałyśmy przećwiczyć temperatury, spałyśmy na balkonie lub w śpiworze pod domem, żeby się zahartować - wspomina polarniczka. Konieczne było również przeszkolenie strzeleckie, by w razie czego obronić się przed niedźwiedziem polarnym. Trudnym zabiegiem logistycznym było pakowanie sprzętu i prowiantu. Wyszło dziewięć pakunków po 23 kg każdy, a wszystko musiało się zmieścić na trzech saniach. W dniu startu sanie ważyły po około 60 kg. Do wyposażenia doszły jeszcze damskie narzędzia ozdobione w kwiatki i kilka kompletów różowych rękawiczek.

Łatwo nie było

Poranne przygotowania trwały zwykle cztery godziny, od momentu otwarcia oczu do założenia nart. - Pod biegunem wszystko robisz wolniej - twierdzi Agnieszka. Karkołomne były zabiegi higieniczne. - Wzięłam dużo nawilżonych chusteczek do pielęgnacji dzieci. Było tego ze dwa kilo. Okazało się, że wszystko zamarzło i było bezużyteczne. Nauczyłam się więc nosić chusteczki w małych pakiecikach i trzymać je blisko ciała. Ręce wystarczyło przetrzeć ze trzy razy śniegiem, posypać mydłem w płatkach i powtórnie zwilżyć śniegiem - wspomina polarniczka.

Herbatka ze śniegu

Dużym problemem okazało się gotowanie wody, a w takich ekstremalnych warunkach człowiek powinien wypijać dziennie około pięciu litrów wody. Stopienie litra ze śniegu zajmowało około pół godziny, więc jedzenie udawało się przygotować najwcześniej po półtorej godzinie. Żywność musiała być wysokoenergetyczna. W tych warunkach organizm potrzebuje od 6-7 tys. kalorii dziennie, gdy normalne zapotrzebowanie wynosi od 1,6 tys. do 2 tys. kalorii. - Zabrałyśmy żywność liofilizowaną, słodycze, bakalie, salami, a nawet zwykłe schabowe, które w arktycznych warunkach też od razu były mrożonkami.

Trzy bomby atomowe

- Byłam kierownikiem tej wyprawy. Jak chciałam, żeby dziewczyny coś zrobiły, to zwykle mówiły „wypchaj się”, ale jak się o coś kłóciły, to podkreślały - „jesteś kierownikiem, więc rozsądź” - wspomina Agnieszka Siejka. Pierwszy raz pokłóciły się dziesiątego dnia. Według polarników to jest norma. Na początku jest miło, wzajemne poznawanie się, dopiero później każdy stara się wypracować sobie pozycję lidera (wtedy polarnicy biorą się za łby), a na końcu następuje stabilizacja. - Tak jest, gdy spotykają się trzy silne osobowości, trzy bomby atomowe w jednym miejscu, które w końcu muszą wybuchnąć. To nic szczególnego - twierdzi Agnieszka.

Zachwyt nad lodowcami

Na szczycie była ogromna radość, niezwykłe przeżycie, przecudne widoki, alpejski krajobraz. Fotograficzne udokumentowanie wyczynu też nie była łatwa, bo ściągnięcie trzech czy czterech par rękawiczek i wyjęcie aparatu stawało się karkołomnym zadaniem. Ale dokumentację trzeba było zrobić. Na pamiątkę i dla sponsorów. - Województwo kujawsko-pomorskie dało nam ciężką flagę, ważącą chyba półtora kilo. Było co nosić, ale potem na szczycie było też czym machać! Niezapomniane wrażenia. Przy zejściu pełnia księżyca i równocześnie wschód słońca, bez realnej nocy. Była to nagroda za cały nasz wysiłek - mówi z satysfakcją traperka.

Mocny przykład

Uczestniczki różnych spotkań z polarniczkami często podkreślają, że to, co zrobiły te drobne dziewczyny, było niesamowite, dało im to siły, by zacząć myśleć o sobie, zostawić w domu męża z dzieckiem, wziąć kijki i zacząć treningi. - Chcemy, by nasz wyczyn stał się inspiracją dla tych, którym brakuje nieraz odwagi, by zacząć żyć inaczej. Z myślą o nich zakładamy teraz stowarzyszenie „W Różowych Rękawiczkach”, które ma aktywizować kobiety. Nie będziemy uprawiać wojującego feminizmu, ale inspirować - podkreśla Agnieszka Siejka.

*Agnieszka Siejka

Pracownik naukowo-techniczny Wydziału Biologii UMK. Wyprawy do: Libanu, Indii, Iraku, Kurdystanu, Azerbejdżanu, Armenii, Gruzji, Maroka i innych krajów. Członkini Akademickiego Klubu Górskiego „Halny”, założycielka stowarzyszenia „W Różowych Rękawiczkach”

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3